Z podziwem od wielu lat przyglądam się, jak kierowcy w
państwach Europy Zachodniej umiejętnie parkują swoje samochody w
nawet najciaśniejszych miejscach.
Cały manewr odbywa się na wstecznym biegu. Ma to szczególne znaczenie
podczas parkowania auta prostopadle lub równolegle do krawężnika,
gdyż umożliwia potem wyjazd na jezdnię przodem i tym samym znacznie
ułatwia kierowcy włączenie się do ruchu.
Przyglądam się owym zabiegom z tym większym podziwem, że u nas
widzę zupełnie odwrotną sytuację: ogromna większość automobilistów
sprawia wrażenie, jakby wprost uwielbiała parkować, wjeżdżając na
wybrane miejsce przodem. W konsekwencji powoduje to rozpoczęcie
kolejnej jazdy od startu do tyłu. (Napisałem: "jakby wprost
uwielbiała", bo nie przypuszczam, aby to był skutek ogólnokrajowej
nieumiejętności parkowania tyłem, gdyż właśnie ta umiejętność jest
warunkiem zaliczenia egzaminu na prawo jazdy.)
Dlaczego jest to dla mnie takie ważne?
Otóż wszystko, co robimy, jest afirmacją; a afirmacja
jest tym silniejsza, im częściej powtarzamy daną czynność, szczególnie
wtedy, gdy czynimy to nieświadomie i nawet nie zdajemy sobie sprawy
z istnienia nawyku.
Start do tyłu, a więc czynność, którą każdy kierowca wykonuje machinalnie,
niemal bez zastanowienia, także jest afirmacją! Jest swoistym archetypem,
który przenika do innych dziedzin życia i ma poważne konsekwencje,
na przykład w życiu społecznym czy politycznym (przykładem niech
będą choćby losy kilku ostatnich reform w naszym kraju) i w naszym
życiu osobistym. Pomyślmy, ile rzeczy nam nie wychodzi, ponieważ
rozpoczynamy je na wstecznym biegu! Stało się to wręcz naszą cechą
narodową!
Drodzy automobiliści, mający na uwadze i na sercu życie w harmonii,
może warto zmienić ten archetyp i zrezygnować ze startu do tyłu?
Radzę nie przejmować się tym, że inni użytkownicy dróg nie od razu
to podchwycą; ważne, aby zacząć - powoli, na pierwszym biegu, ale
za to od razu do przodu. Z czasem ten zwyczaj odruchowo przejmą
też niezmotoryzowani i utrwalą go w innych dziedzinach naszego -
ostatnio mało harmonijnego - życia.
Artur Lasoń