Czy zdarzyło ci się kiedyś nagle zatrzymać się w codziennym biegu na ulicy, bo tknęła cię jakaś ważna i niespodziewana myśl? Czy rozejrzałeś się dookoła? Czy zdarzyło się, że ujrzałeś wtedy kogoś, kogo chciałeś spotkać i to spotkanie było ważne dla was?
Czy zdarzyło ci się kiedyś przerwać codzienną, rutynową pracę i zacząć pisać wiersz, artykuł, powieść, albo list - szczery, pełen uczuć i własnych przeżyć? Czy to co napisałeś nie okazało się być ważne i potrzebne dla innych? Czy nie poruszyło czyjejś duszy, nie zdjęło komuś kamieni z serca i bólu z głowy? Czy nie dostałeś szczerych słów podziękowań za to?
Czy zdarzyło ci się kiedyś stanąć przed ważnym życiowym wyborem, w którym coś musiałeś poświęcić i z czegoś musiałeś zrezygnować, by zyskać coś innego? Nie miałeś żadnej gwarancji powodzenia... poza własnym przeczuciem? Czy to, na co się zdecydowałeś, nie zmieniło totalnie twojego życia i nie wyrwało ciebie z szarości i rutyny?
Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedź brzmi nie - to znaczy, że... wciąż na ciebie czeka szansa na niespodziewany, nieprawdopodobny los, na spotkanie z nowym, nieznanym, cudownym. Czeka, mniej lub bardziej cierpliwie stukając do wrót twojej świadomości. Czeka, aż odpowiesz na pukania od spodniej strony świadomego umysłu, aż powiesz sobie w duchu:
"TAK, MOGĘ"
Nie jest to jednak kwestia tylko pozywnego myślenia i pozytywnego nastawienia, nie jest to kwestia wyboru i zaufania jednemu słusznemu sposobowi interpretacji tych impulsów. Każdy taki impuls idzie z głębokich warstw podświadomości i nieświadomości. Z każdym impulsem takiej energii idą informacje, w postaci niejasnych obrazów, przeczuć, pamięci zdarzeń byłych, fantazji na temat możliwej przyszłości. Filtry i tłumiki tych impulsów jednak znieksztacają je, uniemożliwiając pełny, zrozumiały odbiór, rozmydlając je tak, że nie sposób zdobyć się na zaufanie, oddanie się i poddanie szczeremu prowadzeniu, głosowi intuicji z najgłębszych trzewi... potrzeba do tego psychicznej siły i odwagi, o mierze proporcjonalnej do miary gęstości zniekształceń informacji.
Wrota świadomości "normalnego człowieka" zatrzaśnięte są na takie impulsy i informacje, wydawałoby się bardzo racjonalnymi, logicznymi, naukowymi i uczonymi nieraz racjami. Pozornie logicznymi i racjonalnymi... z czasem coraz bardziej zracjonalizowanymi - bo obrosłymi kolejnymi warstwami przekonań i racjonalizacji, samospełniających się proroctw, przekonywania samego siebie, zamykania się na współodczuwanie i prawdę o sobie i swoim wnętrzu, prawdę, która nie jest niczyją wyłącznie prywatną racją... w odróżnieniu od prywatnych przekonań, które jej przeczą.
Kluczem do zamka tych ciężkich wrót, przygniecionych lękiem, niewiarą, żalem, gniewem i zmartwieniami, są... one same. Racją i argumentem w dyskusjach czy to z innymi ludźmi, czy to z samym sobą, bardzo często jest po prostu gniew, ukryty, niechciany, zły, osądzony i wyparty. To jednak nie koniec poznawania, bo emocje żywią się emocjami, całymi cyklami wzajemnej kreacji i wzmacniania, lub maskowania. Pod gniewem zawsze syczy lęk, który go rozbudza i zasila, pod lękiem żal i zawód z przeszłości, pod żalami zmartwienia, pod zmartwieniami gorzki zawód niespełnionego pragnienia, a w jego samym centrum:
zraniona miłość, odrzucone współodczuwanie i zakochanie
Skoro emocje potrafią być takim ciężarem, to dlaczego są kluczem? Bo leżą nie rozpoznane, zamaskowane w słowach i myślach, opancerzone językiem kodów, które zaprzeczają emocjom, zagłaskują je na śmierć, wychowują je poprawnie i doskonale, aż do poprawnej i uporządkowanej, doskonałej eliminacji z pola świadomości. Są wyeliminowane właśnie dlatego, że uwolnione uruchomiłyby dokładnie ten sam cykl przemian energii i emocji, informacji i świadomości, który buduje bariery percepcji i postrzegania.
Nie chcemy widzieć, dlatego sami blokujemy sobie widzenie. Nie chcemy widzieć, bo czujemy ból w zetknięciu z informacjami wrażliwymi i drażliwymi, prawdą o sobie, własnym życiu, własnych uczuciach. Kiedy raz zostaną dostrzeżone i uświadomione, uwalniają się wraz z energią i zaczyna się "dematerializacja", odkręcanie całej mentalno-psychicznej maszynerii racji, przekonań i programów, nabudowanej na zmysłach i tym, co przez nie przepływa. Rozpoczyna się rozpuszczanie filtrów, przez które informacje przeciskają się do umysłu ludzkiego.
Czy jest w tym czyjakolwiek wina? Nie - bo nie robi się tego świadomie. To kolejne, coraz to głębsze warstwy ludzkiej świadomości, półautomatycznie, półludzko i półzwierzęco, odruchowo decydują o tym, kiedy i na jakie impulsy należy przymknąć lub zamknąć "powiekę" umysłu i świadomości. To są zdrowe odruchy, z którymi nie da się walczyć, bez szwanku dla zdrowia. Wymagają jednak tak samo higieny i zdrowej uwagi, jak każda inna część ciała. Winy nie ma - jest tylko odpowiedzialność, którą można wziąść za siebie i swoje życie na tyle, na ile to jest możliwe i potrzebne:
zdrowe, czyli pełne
A to znaczy, że prowadzące do zdrowego otwarcia się na świat i innych, do wolności od protekcjonalizmu i zależności od innych, jak i od perfekcjonizmu, który wiedzie na manowce psychopatycznego oddzielenia się od innych.
Dosłownie emocjonujące przejście między tymi skrajnymi postawami, wiodące przez odpowiedzialność i wysiłek indywidualny, ale też i pełne wrażliwości współodczuwanie i słuchanie, kończy się w momencie, gdy człowiek zaczyna się faktycznie otwierać. Otwiera "oko" swojego umysłu na to, co przychodzi do niego tymi głębokimi, intuicyjnymi kanałami energii i informacji - z "zewnątrz", z natury otaczającej, z kosmosu, od innych ludzi, od bliskich i kochających. Owocem jest otwarciem na to, co faktycznie jest Cudowne i co spotyka się z cudownym, pełnym wiary i miłości odbiorem. Cudowne wewnątrz magicznie spotyka cudowne na zewnątrz. Taniec masek i ról kończy się, gdy spełniają one swoją... komunikacyjną rolę.
Jak wewnątrz, tak i na zewnątrz
Jest wiele etapów i wiele momentów na tej drodze, kiedy "Cudowne z zewnątrz" może wesprzeć indywidualne wysiłki. Jest wiele sposobów, w jaki stuka do świadomości, by spotkać się z "Cudownym wewnątrz". Jest wiele sposobów na komunikację wnętrza i zewnętrza, na przepływ uzdrawiającej energii i na rozwój poprzez wymianę informacji, komunikację.
Nadchodzące szansy i impulsy energetyczne pozwala przewidzieć astrologia, Tarot, runy, I'Cing. Uwalnianie się i uświadamianie sobie blokad percepcji i wzorców zachowań wspiera joga i medytacja. W transformacji trudnych treści psychiczncyh i informacji pomagają rozmaite indywidualne praktyki oddechowe, energetyczne, Qigong i alchemia wewnętrzna. Otwarcie na kosmos i innych ludzi wspierają tantryczne i daoistyczne praktyki miłości, buddyjskie praktyki współodczuwania, magiczne i szamanistyczne rytuały jedności z całym Uniwersum.
To metody tak stare i znane od tak dawna, że aż dziwić może, iż mogą nieść jeszcze pomoc komuś w naszych czasach. A jednak z tych wielowiekowych praktyk i tradycji pełnymi garściami czerpią współczesne szkoły psychologii. Począwszy od psychoanalizy i psychologii głębi, przez psychologię zorientowaną na proces, aż do psychologii integralnej, jak również zdobywające popularność terapie oparte na psychodramie i budowaniu konstelacji związków. W tych dziedzinach wszyscy albo wprost zajmują się praktykami określanymi jako ezoteryczne i duchowe, albo zajmują się dogłębnymi badaniami ich symboliki i dziedzictwa. Zaczerpnąć może każdy, czerpie i korzysta wielu, jedni poprzez oddawanie czci i okazywanie uczuć, inni poprzez trzeźwą praktykę, jeszcze inni poprzez rzeczowe studia. Zaczerpnij i ty.
Powiązane artykuły: