Ważną wskazówką do głębszego zrozumienia własnych doświadczeń wewnętrznych
jest obserwacja, że osoby bądź zdarzenia obiektywne, obserwowane
w snach i wizjach, są archetypalnymi imago bądź symbolami
twoich subiektywnych doświadczeń, przeżyć, problemów. To jest granica
między obserwacją synchroniczności a białoświetlnym prorokowaniem,
między projekcją własnych emocji i oczekiwań a ich integracją. Zrozumienie
płynące z uświadomienia sobie swoich pragnień pozwala na uniknięcie
pułapki złudzenia determinizmu, paranoi uwięzienia w ogólnoświatowym
spisku Iluminatów, iluzorycznej i kosmicznej Mayi czy w
technomantycznym Matrixie, Czarnym Żelaznym Więzieniu.
Złudzenia te podsycane są z jednej strony lękami, a z drugiej dumą
płynącą z posiadania mocy przewidywania przyszłości, w najgorszym
razie ograniczonej do projekcji własnych wzorców zachowań na innych,
w najlepszym zaś - będącym zrozumieniem zachowań innych poprzez
pryzmat zachowań własnych.
Warto pamiętać, że do kategorii doświadczeń przestrzeni wewnętrznej,
oprócz snów i wizji medytacyjnych, należy również jasnowidzenie,
widzenie aury i energii, jak również wyniki pomiarów
psychometrycznych. Jasnowidzący i radiesteci mają niestety
często skłonność do traktowania swoich percepcji jako prawd objawionych.
Nie jest to jednak wyłącznie pomyłka ludzi zajmujących się psychotroniką,
bo nie różnią się w tym od wielu akademickich naukowców, którzy
swoje narzędzia i przyrządy pomiarowe traktują jak Pytię, a do tego
nie są w stanie oddzielić swojej subiektywnej interpretacji wyników
pomiarów od nich samych, pomimo ich niejednoznaczności.
Ludzie ci łatwo wchodzą w role mistrzów, proroków, sędziów i rządców,
a swoje racje wykorzystują w najlepszym razie do podbudowania swoich
osądów, które już mieli wcześniej, w najgorszym zaś do uzasadnienia
swoich manipulacji, żądań i oczekiwań. Brak weryfikacji doświadczeń
przestrzeni wewnętrznej na dłuższą metę jest zgubny i podważa wartość
takich doświadczeń w oczach wszystkich nimi zainteresowanych osób,
w związku z czym poważne potraktowanie tego tematu jest w interesie
przede wszystkim samych jasnowidzących. Nie popełniajmy błędów akademickiej
nauki, wyrokując na temat obrazu świata tam, gdzie nie jest on jeszcze
zmaterializowany.
Jasnowidzenie to wizje doznane na jawie, doznawane w stanie umysłu otwarcia tzw. Trzeciego Oka. Jako takie, są one zależne
od podwyższonej aktywności podwzgórza i zwiększonego wydzielania
gruczołów szyszynki i przysadki, towarzyszącego wejściu w tzw. stan alfa umysłu
bądź głębsze. Są to procesy fizjologiczne które towarzyszą również
śnieniu.
W odróżnieniu od wschodnich linii przekazu, gdzie podkreśla się iluzoryczny charakter wizji, na Zachodzie wizje są bardzo pożądane - mają wartość proroczą. Osoba która widzi, natychmiast awansuje do rangi proroka. Wizje mają znaczenie religijne i mistyczne, jako dowód kontaktu z Bogiem, Jezusem, aniołami - dowód prawdziwości i siły wiary. By choćby tylko zrozumieć intelektualnie, jak ogromny ładunek emocjonalny wiąże się z takimi doświadczeniami, warto się zapoznać choćby z biblijnymi mitami o prorokach.
Niezależnie od tego, na ile mijają się z prawdą historyczną, poznanie ładunku emocjonalnego zawartego w nich otwiera na współodczuwanie z osobami mającymi inklinacje prorocze. Teksty biblijne są atrakcyjne dla takich osób, poszukujących jakiegokolwiek odzwierciedlenia swoich uczuć i doświadczeń, by móc je zrozumieć i sobie z nimi radzić. Popularność biblijnych przekazów czyni je pierwszą lekturą... która zazwyczaj wpisuje się na długo, bardzo głęboko w podświadomość.
Także z tego powodu mawia się, że widzieć to wierzyć. Jak łatwo się domyśleć, głębokie pragnienie widzenia jest pierwszą, najsilniejszą barierą percepcji, zaburzającą jej klarowność i wyczarowującą pożądane, acz mało realne zjawiska w wewnętrznej przestrzeni widzącej osoby. Treść wizji determinuje bowiem jej jakość - pożądane są wizje aniołów, świętych, Jezusa, Matki Boskiej itp... każda inna wizja - idzie ze Złego Źródła i jest dyshonorem dla proroka, świadectwem jego grzeszności i niegodności kontaktu z Bogiem. Kończy się to lgnieniem do jednego rodzaju percepcji wewnętrznych i wyparciem wszelkich innych treści z pola świadomości.
W środowiskach mistyczno-chrześcijańskich które nie są zależne od establishmentu Kościoła krąży opinia, że wbrew pozorom chrzest i bierzmowanie nie otwierają Trzeciego Oka, wręcz na odwrót.
Do wypracowania zatem widzenia które nie jest tylko zwierciadłem ślepej wiary, potrzebne jest poważne podejście do hołubionych w podświadomości od dzieciństwa przekonań religijnych. Wiara i uczucia religijne Wewnętrznego Dziecka idą ręka w rękę z uczuciami do rodziców, relacje z nimi zaś są odzwierciedlone w relacjach z organizacjami i osobami duchownymi, kapłanami czy mistykami.
Paradygmat Huny, w szczególności teza posiadania nadświadomości, pozornie załatwia sprawę dewocjonalnych uzależnień od religii i innych obciążeń płynących z zachodniego modelu duchowości. Faktycznie jednak jest to tylko proteza, zastępująca jeden wyidealizowany konstrukt superego - innym. Bez wgłębienia się w psychologiczne podstawy symboliki i znaczenia takich wizji, prorok "idzie za procesem", a nawet zgodnie ze swoim prywatnym Dao, ale wbrew pozorom - na ślepo. Brak metakomunikatora, który obserwowałby i komunikował z dystansu treść doświadczenia, utrudnia jego integrację.
Dlatego między innymi dzielenie się jasnowidzeniem na podobnych
zasadach jak dzielenie się snami jest zdrowym zwyczajem, a ich weryfikacja
jest świadectwem stopnia ich integracji.
Roman Fierfas
Powiązane artykuły: